Poncz

Jeden kwaśny, dwa słodkie, trzy mocne i cztery słabe, to ogólne powiedzenie o jednym z najstarszych drinków, który może być serwowany jako napój wieloporcjowy w dużym, szklanym naczyniu lub też jako pojedynczy drink.

Pierwsza pisana wzmianka o nim odnotowana jest w 1576 r. Nie wiadomo kto skomponował pierwszą porcję. Nie wiadomo również jakiego użył owocu cytrusowego czy rodzaju cukru, ale z pewnością zdarzyło się to w Indiach. Miejscu pochodzenia trzciny cukrowej, tak chętnie odwiedzanym przez angielskich arystokratów. To dzięki nim, na przestrzeni dekad, PONCZ (ang. Punch) wraz z rozwojem Imperium zawędrował do najdalszych zakątków świata. Stał się ważną częścią życia, gdyż jest w jego naturze coś, co łączy ludzi. Na spotkaniach, rautach czy popołudniowych herbatkach, za sprawą wspólnej konsumpcji z jednego dużego, szklanego naczynia (bowl) „zmusza” do wspólnych rozmów i wymiany poglądów. Wszyscy tak samo, nalewają sobie porcje i się delektują, rozmawiając i żartując. Gdy na stole stoi duża szklana „kula”, wypełniona kolorowymi owocami, wzbogacona aromatami zamorskich przypraw i syropów oraz zniewalającym aromatem przedniego rumu, wkracza magia relaksu, przeplatanego elegancją i humorem. Zwyczaje te zaczęły być naśladowane przez niższe warstwy społeczne i tak poncz stał się arystokratycznym, eleganckim drinkiem dostępnym dla większości.

Receptury tamtych czasów nie są zbyt dokładne, zawierają alkohol mocny, herbatę, cukier, owoce cytrusowe i gałkę muszkatołową. Składniki nie najtańsze, ale mające swoje substytuty. Serwowanie ponczu stało się sposobem na zaprezentowanie swojego statusu. I to nie za sprawą składników do niego, ale za sprawą akcesoriów niezbędnych do jego serwowania, szczególnie szklanego naczynia – im większe i bardziej zdobione tym większy prestiż domu i gospodarzy.

To właśnie wówczas rum stał się jednym z najbardziej pożądanych trunków i to nie tylko za sprawą uwielbianego przez społeczeństwo ponczu, ale także za sprawą ludzi mórz i oceanów. Tak prędko jak Anglia powiększała swoje królestwo o kolejne kraje produkujące cukier, tak szybko Royal Navy zmieniała napój do dziennej racji żywieniowej wydawanej marynarzom. Od galonu piwa, przez kufel wina do pinty (ok. 0,5 litra) rumu. Trunek, ten nie dość, że zajmował mniej miejsca w ładowni to jeszcze nie psuł się podczas wielotygodniowych rejsów.

Rum zaczął być produkowany na wszystkich terenach należących do Zjednoczonego Królestwa, od Nowej Anglii w Ameryce po Mauritius w Afryce. Następnie trafiał do Londynu, którego mieszkańcy, z powodu ciągłych wojen z Francją i Hiszpanią,dotkliwie cierpieli na brak brandy. Statki przybijały do portu, przywożąc rum, limonki i cukier, by ludzie stawali się bardziej radośni i pełni nadziei.

Wbrew temu co kreują dzisiejsze filmy o piratach w XVII i XVIII wieku, mieszkańcy Karaibów, ci dobrzy jak też i ci źli, preferowali rum w ponczu. Co wydaje się zrozumiałe ze względu na jeszcze nie do końca perfekcyjny proces produkcji alkoholu. Słynny Kapitan Kidd, negocjował swoją prywatną umowę z ówczesnym dowódcą naczelnych sił Zjednoczonego Królestwa na Karaibach nad dużym, szklanym bowl–em wypełnionym doskonałym ponczem. Za sprawą świadka tamtego spotkania z 1688 roku, którego wspomnienia w swojej książce „The Pirates Hunter” umieścił Richard Zacks, dziś znany jest skład ówczesnego ponczu. Najprawdopodobniej przygotowany był on z przedniego rumu, wody, soku z limonki, cukru, żółtek jaj i odrobiny gałki muszkatołowej na wierzchu.

Od tropików po Europę poncz na bazie rumu zajmował ważne miejsce jako trunek w towarzystwie, w wolnym czasie i był konsumowany „do ostatniej kropli”. Niektóre źródła wskazują, że na przyjęciu po podpisaniu Deklaracji Niepodległości, ojcowie założyciele wraz z przyjaciółmi skonsumowali aż 76 misek ponczu. The Meeting House Punch jest recepturą z 1789 roku i powstała trzynaście lat po tym wydarzeniu, na potrzeby uroczystości zorganizowanej dla miasta Medfield, Massacusetts. Jak podaje Jeff Berry, na potrzeby tego przyjęcia potrzeba było dowieźć 4 beczki piwa, 25 galonów West India Rum, 30 galonów New England Rum, 34 funty cukru i czterysta sześćdziesiąt pięć cytryn”.

Nie dziwi więc fakt, że ten napój mieszany składający się z rumu, cytrusów, cukru, wody i odrobiny bitters–a, pozostawał stałym towarzyszem ludzi z różnych środowisk – od Karola Dickensa do amerykańskich ojców założycieli, piratów i marynarzy Royal Navy.

Dzisiaj, każdy może przygotować swój własny, autorski poncz, dedykowany na każda okazję. Komponując go, można korzystać z całej gamy doskonałych rumów, bogactwa owoców – nie tylko cytrusowych, szerokiej palety rodzajów cukru czy aromatycznych syropów owocowych. A także, dodając do niego lodu zamiast wody tak, jak to uczynił Jeff Berry w tłumaczeniu receptury Ponczu Kapitana Kidda, 320 lat po tym wydarzeniu.

Receptura na jedną porcję Captain Kidd’s Punch jest następująca:

  • 2 uncje złotego rumu
  • 1 uncja brązowego cukru
  • ½ uncji soku ze świeżej limonki
  • 1 jajko
  • Gałka muszkatołowa

Wszystkie składniki wykłócić w shakerze z lodem i przelać do kubka ponczowego posypując na wierzchu gałką muszkatołową.